newsroom wp (strona 36 z 49)

Druga próba startu rakiety już w sobotę. Pogoda przeszkodzi?
WIDEO

Druga próba startu rakiety już w sobotę. Pogoda przeszkodzi?

Na sobotę, 3 września, zaplanowano start rakiety Artemis I, która ma dotrzeć na Księżyc. Przy poprzedniej próbie przeszkodziła usterka. W programie "Newsroom WP" opowiadała o tym dr Aleksandra Bukała z Polskiej Agencji Kosmicznej, która była obecna przy pierwszej próbie startu rakiety. - Dopiero kiedy rakieta była w pełni zatankowana i stała na polu startowym, wykazano, że jest jakiś problem. Miejmy nadzieję, że teraz wszystko się uda i rakieta wystartuje. W sobotę o godzinie 20:17 naszego czasu otwiera się dwugodzinne okienko startowe. Jednak warunki pogodowe są niestety niezbyt sprzyjające - stwierdziła naukowczyni. Jaka pogoda może być optymalna dla startu rakiety? - dopytywał prowadzący Mateusz Ratajczak. - Przede wszystkim nie powinno być wietrznie. Na Florydzie są często warunki burzowe. To też był jeden z problemów przy pierwszej próbie startu. Byłam tego świadkiem - występowały gwałtowne burze i pioruny uderzyły w piorunochrony blisko rakiet. Na sobotę też zapowiadają burze. To one są największym zagrożeniem. W poniedziałek przy pierwszej próbie startu mieliśmy 3/4 nieba zasłonięte chmurami. Podobno najpiękniej jest oglądać te starty przy czystym niebie. Rozmawiałam z kolegą z NASA i opowiadał mi, że to niesamowite uczucie, gdy taka rakieta wzbija się w powietrze. To najpotężniejsza rakieta zbudowana przez ludzkość. Przy jej starcie ziemia drży pod nogami i wydobywają się dźwięki z "piekła rodem" - tak to określił. Życzę z całego serca, żeby to podejście odbyło się z sukcesem i by ta misja okrążyła Księżyc - dodała dr Bukała.
Mateusz Ratajczak Mateusz Ratajczak
Rafał Mrowicki Rafał Mrowicki
Po co Putin zjawił się w Kaliningradzie? Generał wprost
WIDEO

Po co Putin zjawił się w Kaliningradzie? Generał wprost

Władimir Putin udał się do Kaliningradu. Od dawna nie był tak blisko granicy z Polską. Jaki był cel tej podróży? O to Mateusz Ratajczak pytał dyrektora Instytutu Bezpieczeństwa i Rozwoju Międzynarodowego gen. prof. Bogusława Packa. - Władimir Putin nie zaskoczył. To była wizyta, której efekty miały być kierowane głównie na odbiorcę wewnętrznego w Federacji Rosyjskiej. Putin od dłuższego czasu nie wybierał się nigdzie. Mówiono, że schował się w swojej norze. Wyszedł z tej nory. Przeprowadził coś, co jest typowe dla wielu liderów państw 1 września, kiedy rozpoczyna się rok szkolny, czyli ocieplanie wizerunku. Z drugiej strony ta wizyta posłużyła jako pretekst do zakłamanego przekazu, nie tylko do dzieci, ale obywateli Federacji Rosyjskiej, którzy usłyszeli, że Rosja broni, a nie atakuje - stwierdził gen. Pacek. Sam Putin podczas otwartej lekcji mówił kłamliwie o "wyeliminowaniu antyrosyjskiej enklawy". - Żałosne argumenty. Trudno to komentować. Nie wysilił się podczas tej wizyty. Sam fakt wyjazdu i pokazanie się w Kaliningradzie był istotny. Ważne też jest pokazanie, że samolot przeleciał przesmykiem. Najważniejszy jest element, który pokazuje Putina znowu jako pewnego siebie przywódcę, którego grał przez wiele lat. Ten wizerunek osłabł, ale próbuje go odbudowywać i podnosić morale nie tylko wojska, ale także społeczeństwa rosyjskiego - dodał ekspert.
Mateusz Ratajczak Mateusz Ratajczak
Rafał Mrowicki Rafał Mrowicki
Putin wydał rozkaz. "Coś jest na rzeczy"
WIDEO

Putin wydał rozkaz. "Coś jest na rzeczy"

Jak podaje ukraińskie wojsko, Władimir Putin zażądał od rosyjskiej armii zajęcia całego obwodu donieckiego do 15 września. To nie pierwszy raz, gdy wysuwa takie oczekiwania wobec swoich żołnierzy. Zdaniem gen. prof. Bogusława Packa, dyrektora Instytutu Bezpieczeństwa i Rozwoju Międzynarodowego, szanse na to są znikome. - Dziś 2 września, w związku z tym w ciągu dwóch tygodni musieliby dokonać czegoś, co jest bardzo trudne. Coś jest na rzeczy. Jeśli popatrzymy na różne fakty, to kilkanaście tysięcy żołnierzy rosyjskich z dobrym uzbrojeniem udaje się w rejon obwodu donieckiego, być może na granicy z obwodem zaporoskim. Jest to ta część Ukrainy, która jest w tej chwili najważniejsza z punktu widzenia celów Rosji. Niezależnie od aktywnych działań w obwodzie chersońskim, to jednak obwód doniecki jest najważniejszy. Pełne panowanie na terenie obwodu donieckiego oznaczałoby ogłoszenie finału tej tzw. operacji specjalnej. Dzisiaj zajęcie obwodu ługańskiego i ok. 60 proc. obwodu donieckiego nie załatwia jeszcze sprawy. Nie będzie łatwo zająć tych 40 proc. Panuje tam pełna stagnacja. Małe ruchy, które pojawiają się każdej doby w okolicach Bachmutu i Słowiańska nie są na tyle istotne, by mogły przesądzić w następnych dniach o losach obwodu donieckiego - powiedział w programie "Newsroom WP" gen. Pacek. Czy w obwodzie donieckim można spodziewać się w najbliższym czasie starć? - Jestem przekonany, że to będzie priorytet Rosji. Rosja została zmuszona do podjęcia działań aktywnych w obwodzie chersońskim, bo tam nastąpiły wyraźne ofensywne działania Ukraińców. To spowodowało, że Rosjanie będą musieli przejść do działań obronnych. Ich celem jest jednak Donieck. On jest priorytetem Rosjan i głównym celem jest dokończenie tego etapu operacji, czyli pełne zajęcie obwodu donieckiego, a w dalszej kolejności realizacja następnych zadań - stwierdził gen. Pacek. Jego zdaniem, Rosja nie ma już szans na utworzenie państwa w obwodzie chersońskim, w którym trwa kontrofensywa Ukraińców. - Jest coś, czego Rosjanie nie mogli przewidzieć albo nie przewidywali. To efekt bardzo aktywnych działań ukraińskich w samym Chersoniu i różnych częściach obwodu chersońskiego, a także w obwodzie zaporoskim. (...) Sądzę, że w tym roku Rosjanie nie zdecydują się na referendum. Obawa, że mogłoby nie wyjść, jest bardzo duża - ocenił wojskowy. Jego zdaniem, są spore szanse na odbicie obwodu chersońskiego z rąk rosyjskich okupantów.
Mateusz Ratajczak Mateusz Ratajczak
Rafał Mrowicki Rafał Mrowicki
Wiadomo, jaka będzie pogoda w grudniu. Wiele osób się ucieszy
WIDEO

Wiadomo, jaka będzie pogoda w grudniu. Wiele osób się ucieszy

Instytut Meteorologii i gospodarki wodnej przygotował wstępne prognozy dot. tegorocznej zimy. Według Grzegorza Walijewskiego z IMGW są szanse, że będzie cieplejsza niż poprzednia. - Nasi specjaliści mówią, że początek zimy ma być całkiem normalny, a nawet miejscami z temperaturą wyżej niż norma przewiduje. Mówię o grudniu - powiedział Grzegorz Walijewski w programie "Newsroom WP". - To dobra informacja (z punktu widzenia zużycia prądu i gazu - red.), ale z punktu widzenia klimatologicznego, to nie jest dobra informacja. Możemy mieć do czynienia z kolejnymi epizodami suszy w 2023 r., ale z drugiej strony w tej sytuacji, którą mamy, może to być dla niektórych dobra informacja. Termometry mają wskazywać wartości w normie, a w niektórych miejscach powyżej normy. Początek zimy może sprzyjać tym, którzy obawiają się o węgiel i ogrzewanie - dodał ekspert. Jak mogą wyglądać pierwsze dni nowego roku szkolnego? - Ci, którzy są na północy kraju, mają przelotne opady deszczu. Parasol może się przydać, ale tylko i wyłącznie tam. W pozostałej części kraju bez opadów. Jak na wrzesień może być normalnie, temperatura na północy ok. 19-21 st. C. Im bliżej weekendu, temperatury pokazują wyższe wartości, nawet do 23 st. C. Jeżeli ktoś czeka na pierwszy weekend wrześniowy, to mam dobre informacje. Będzie sporo słońca i to utrzyma się do poniedziałku. Dopiero we wtorek przyjdzie do Polski front atmosferyczny, którzy może przynieść sporo opadów. W Podkarpackiem we wtorek może być nawet 27 st. C - zapowiedział Grzegorz Walijewski.
Patrycjusz Wyżga Patrycjusz Wyżga
Rafał Mrowicki Rafał Mrowicki
Kryzys chińsko-tajwański. Gen. Koziej: "To bardzo prawdopodobny scenariusz"
WIDEO

Kryzys chińsko-tajwański. Gen. Koziej: "To bardzo prawdopodobny scenariusz"

Agencja Reutera podała, że ok. 20 chińskich okrętów utrzymywało rano pozycje w cieśninie chińsko-tajwańskiej. Chińskie okręty miały wepchnąć się do strefy buforowej, a jednostki tajwańskie miały je monitorować. Zdaniem gen. Stanisława Kozieja kryzys chińsko-tajwański może być globalnie groźniejszy niż wojna w Ukrainie. - Tam jest ryzyko dojścia do bezpośredniego starcia dwóch mocarstw nuklearnych - ocenił w programie "Newsroom WP" były szef Biura Bezpieczeństwa Narodowego. - W Ukrainie jest inna sytuacja, bo ona nie ma broni nuklearnej. W stosunku do Tajwanu Amerykanie są bardziej zaangażowani. Flota amerykańska musi mieć swobodę działania. Konflikt zbrojny w tym regionie dotknąłby Amerykę bezpośrednio. Jest ogromne ryzyko, że tam może dojść do bezpośrednich starć zbrojnych między tymi dwoma mocarstwami. Zarówno Chiny, jak i USA starają się uniknąć takiego scenariusza. Być może będzie kontynuowany scenariusz najprostszy, czyli manewry. Władze chińskie pokazałyby swoim obywatelom, że są zdecydowane. To scenariusz pogrożenia palcem władzom w Tajpej, który jest realizowany. Drugi scenariusz to przedłużenie blokady, która z tych ćwiczeń wynika. Niewykluczone, że potrwają tygodniami do czasu zjazdu Komunistycznej Partii Chin i będzie potrzebny sygnał propagandowy, jak próba wymuszenia na władzach w Tajpej pokajania się. Chiny mogą uzyskać propagandowy urobek z tego kryzysu na użytek wewnętrzny. Niewykluczony jest wariant bardziej ryzykowny. Jeśli by to wymuszenie upokorzenia władz w Tajpej się nie powiodło, to (możliwe jest - red.) zajęcie kilku wysepek poza Tajwanem, które są we władaniu Tajpej, a są blisko Chin. (Chodzi o to - red.), by pokazać, że rozpoczął się proces reunifikacji Tajwanu do Chin. To bardzo prawdopodobny scenariusz - dodał.
Patrycjusz Wyżga Patrycjusz Wyżga
Rafał Mrowicki Rafał Mrowicki
Niespotykane straty Rosjan. "Putin szuka sposobu"
WIDEO

Niespotykane straty Rosjan. "Putin szuka sposobu"

Rosjanie tracą siły. Coraz trudniej wysyłać im na front nawet 18-letnich niedoświadczonych rekrutów. Krążą pogłoski o wsparciu z Korei Północnej, która miałaby wysłać 100 tys. żołnierzy. - Nie bardzo wierzę, aby 100 tys. Koreańczyków zjawiło się w Ukrainie, ale nie wykluczam batalionu czy oddziału ochotników w zamian za pomoc dla Korei Północnej. To jest bardzo prawdopodobne. Większa armia północnokoreańska jest bardzo mało prawdopodobna. Kłopoty w uzupełnianiu strat wojennych w Rosji są bardzo wyraźne. Słyszymy, że Rosja ucieka się do werbowania na front nawet więźniów, czy też do oszukiwania ludzi nie za bardzo zorientowanych (w sytuacji - red.), to świadczy o tym, że straty wojenne są ogromne - stwierdził gen. prof. Stanisław Koziej w programie "Newsroom WP". - Słyszeliśmy, że to ok. 70-80 tys. żołnierzy, którzy zginęli bądź zostali ranni i wycofani z działań. To ok. 1/3 całej armii rosyjskiej zaangażowanej w Ukrainie. Przyjmuje się, że jeżeli jednostka wojskowa poniesie stratę w wysokości 20 proc., to jest traktowana jako obezwładniona. Jeżeli straty wynoszą ok. 40-60 proc. to taka jednostka jest zniszczona i w ogóle nie nadaje się do użycia. Jeżeli zmiany na poziomie strategicznym wynosi ok. 30 proc., a te dane są wiarygodne, to są to straty niespotykane. Uniemożliwiają armii rosyjskiej prowadzenie planowych i zorganizowanych operacji według własnego planu. Armia rosyjska musi myśleć o obronie swojego stanu, niż o zdobyczach. Stąd sądzę, że potrzeba przejścia do powszechnej mobilizacji jest koniecznością, na którą Putin szuka sposobu, by jednocześnie Rosjanie nie zbuntowali się przeciwko niemu - dodał wojskowy.
Patrycjusz Wyżga Patrycjusz Wyżga
Rafał Mrowicki Rafał Mrowicki
"Niezwykle skuteczne". Gen. Koziej o nowej broni
WIDEO

"Niezwykle skuteczne". Gen. Koziej o nowej broni

Stany Zjednoczone ogłosiły 18. już pakiet wsparcia militarnego Ukrainy. Pomoc będzie warta 1 mld dolarów. Składają się na nią m.in. moździerze i Javeliny. Od początku wojny w Ukrainie USA przekazały Ukraińcom wsparcie militarne warte ok. 10 mld dolarów. Ukraińcy otrzymali m.in. pociski antyradarowe AGM-88 Harm, które mają zasięg 48 km. Czy mogą zmienić oblicze wojny? - To bardzo ważna informacja. Świadczy o tym, że Amerykanie zdejmują z siebie ograniczenia, które nakładali na swoje dostarczanie pomocy Ukrainie. Dostarczenie tego typu broni, która oślepia radary rosyjskie znajdujące się blisko linii frontu i tym samym utrudnia, a wręcz uniemożliwia skuteczne działanie sił powietrznych rosyjskich, jest dla Ukraińców bardzo ważne, bo Rosja ma przewagę w powietrzu - ocenił w programie "Newsroom WP" gen. prof. Stanisław Koziej. - Takie środki są niezwykle skuteczne. To bardzo pozytywny sygnał na poziomie polityczno-strategicznym. Świadczy o tym, że Stany Zjednoczone gotowe są zdejmować z siebie ograniczenia i wspierać armię ukraińską. Dziś głównym problemem staje się dostarczenie amunicji i rakiet, czyli środków typu zachodniego. Ukraina dostaje z Zachodu już nie ten poradziecki sprzęt, który również z Polski dostarczaliśmy Ukraińcom, tylko sprzęt produkowany na Zachodzie. Na to idą głównie środki amerykańskie - stwierdził były szef Biura Bezpieczeństwa Narodowego.
Patrycjusz Wyżga Patrycjusz Wyżga
Rafał Mrowicki Rafał Mrowicki